Triduum Paschalne
Aktualności
Święte Triduum Paschalne
Wielki Czwartek – Pamiątka ustanowienia sakramentów Eucharystii i Kapłaństwa.
- Uroczysta Msza św. Wieczerzy Pańskiej o godz. 18:30.
- Po Mszy św. przeniesienie Pana Jezusa do ciemnicy, i adoracja do godz. 22:00.
Wielki Piątek – Dzień Męki i Śmierci Pana Jezusa.
- Adoracja w ciemnicy od godz. 8:00.
- Droga krzyżowa o godz. 14:30.
- Uroczysta Liturgia o godz. 18:30.
- Na zakończenie liturgii przeniesienie Pana Jezusa do Grobu Pańskiego i adoracja do godz. 21:00.
Wielka Sobota
- Adoracja Pana Jezusa w Grobie Pańskim od godz. 7:00 do 20:00.
- O godz. 7:00 – poranna modlitwa Kościoła, tzw. „ciemna jutrznia”.
- Święcenie potraw na stół wielkanocny w kościele o godz.: 9:00, 10:00, 14:00, 15:00, 16:00, 17:00.
- Liturgia Wigilii Paschalnej o godz. 20:00,
- przed kościołem: poświęcenie ognia,
- w kościele: Orędzie Wielkanocne, poświęcenie wody chrzcielnej, odnowienie przyrzeczeń chrzcielnych, uroczysta Msza św. Zmartwychwstania Pańskiego oraz procesja rezurekcyjna. Na liturgię przynosimy świece.
Niedziela Zmartwychwstania Pańskiego
- Msza św. za Parafian, poprzedzona procesją rezurekcyjną o godz. 6:00.
Nie będzie Mszy św. o godz. 8:00, pozostałe według porządku niedzielnego.
ZMARTWYCHWSTAŁ
Dlaczego szukacie wśród zmarłych tego, który żyje?
Nie ma Go tu, zmartwychwstał!
według św. Łukasza
I
Panie, tak wcześnie dziś zerwałem się ze snu.
Całe miasto dziś zbudziło się przed wschodem słońca.
Wszyscy spieszą do Twego grobu.
Ksiądz w procesji pokazywał Ciebie wszystkim,
że jesteś żywy,
że zmartwychwstałeś.
To była Wielka Noc.
Wszyscy śpiewaliśmy z radością Wesoły nam dzień dziś nastał. Ja też biegłem, żeby zobaczyć Twój grób. Był pusty!
Zostały tylko prześcieradła i echo słów: „Kogo szukacie? Jezusa ukrzyżowanego? Nie ma Go tu. Powstał z martwych. Przecież mówił wam o tym. Zanim wrócicie do domu, On was uprzedzi”.
Jakie to wszystko dziwne!
Przecież widziałem Cię, Panie, ukrzyżowanego.
Widziałem, jak żołnierz włócznią przebił Ci bok.
Widziałem Twój pogrzeb.
Widziałem, jak złożyli Cię w nowym grobie Józefa.
Widziałem, jak zapieczętowali grób i postawili straże. Wtedy odszedłem.
Tak mi błysnęło w głowie — a może uczniowie Cię wykradli z grobu i powiedzieli, że zmartwychwstałeś?
Ale przecież stały straże.
Tak, ale oni mówili, że kiedy spali, uczniowie wykradli Ciebie z grobu.
Nie, to rzeczywiście śmieszne.
Oni spali i widzieli?
Panie, a może Twoim uczniom się przywidziało ? Mogło im się wydawać, że widzieli Ciebie żywego. Mojemu koledze zmarła mamusia. On też mówił, że ją widział. Uczniowie Ciebie też kochali. Może im się przywidziało?
Oj, jaka trudna jest ta Wielkanoc!
A może uczniowie okłamali nas wszystkich? Było im głupio, bo trzy lata chodzili z Tobą. Spodziewali się, że będą zasiadać po Twojej prawej i po lewej stronie, gdy będziesz królem, a tym-czasem zawiedli się. Już trzeci dzień jesteś w grobie. Może oni chcieli jakoś wyglądać wobec ludzi i umówili się, że będą jednakowo kłam a ć: widzieliśmy Pana żywego!
II
Dziecko moje! Wolałbym, aby na te dwa pytania odpowiedział Ci psycholog. Boję się, że pomyślisz, iż chcę Cię zmusić, abyś uwierzył, że jestem Bogiem żywym. Twojemu koledze mogło się przywidzieć, że przychodzi do niego mama. On mamę kochał, on nie uwierzył jeszcze, że jej nie ma. On wierzył, że ona jest tu tak jak wtedy, gdy żyła.
Tymczasem moi uczniowie uciekli. Byli kompletnie załamani. Uważali, że z moją śmiercią wszystko się skończyło. Uważali, że teraz spotka ich to co mnie — śmierć na krzyżu. Zamknęli się w wieczerniku w obawie przed prześladowaniem.
Inni smutni wracali do swojej wsi. Spodziewali się, że wybawię naród z niewoli, a tymczasem już trzeci dzień jestem w grobie. Niewiasty mówiły im, że mnie widziały, ale kto by uwierzył kobietom. Ponieważ wiedziałem, że będziesz mnie o to pytał, przychodziłem do uczniów, przychodziłem tak wyraźnie, aby, nie mieli wątpliwości.
„Tomaszu, włóż swoją rękę w mój otwarty bok i swoje palce w przebite moje dłonie i nie bądź niewierzący.” Pytałem ich nad jeziorem: „Dzieci, macie tu co jeść?” I jadłem z nimi, aby nie myśleli, że jestem zjawą. Gdy przychodziłem do nich przez zamknięte drzwi, uspokajałem ich: „Pokój wam!”
Nie bójcie się, to ja jestem.
A nad jeziorem widziało mnie więcej niż pięciuset ludzi.
Czy mogło się im wszystkim jednakowo przywidzieć?
Mówisz, że uczniowie umówili się, iż będą jednakowo kłamać. Znów mam chęć, aby w odpowiedzi wyręczył mnie psycholog. Nikt z normalnych ludzi nie odda życia za kłamstwo. Tymczasem wszyscy apostołowie z wyjątkiem mego umiłowanego ucznia Jana oddali swoje życie na świadectwo, że głoszą — jako świadkowie — Chrystusa ukrzyżowanego i zmartwychwstałego. Gorszyli się tym Żydzi, a śmieli się z tego poganie, ale świadkowie nie mogli inaczej mówić, bo jeśli przestaliby mówić, to kamienie by wołały.
Dziecko moje, tyle masz wiosennych kłopotów, gdy wszystko zmartwychwstaje! Trudno jest uwierzyć, ale:
Ufaj mi, ja zwyciężyłem!
Nie bój się, ja jestem!
Nie bądź smutny! Będę szedł z tobą i będę ci tłumaczył, że musiałem cierpieć, ponieść śmierć i wrócić do Ojca. Tylko nie bądź głupi i leniwy.
Chcę, żeby otworzyły ci się oczy, abyś dobrze widział. Wtedy poznasz mnie przy Łamaniu Chleba.
Czy ty mnie poznajesz przy Łamaniu Chleba?
Boisz się spotkać ze mną?
Myślisz, że przypomnę ci, żeś się mnie trzy razy zaparł?
Nie bój się.
Pamiętam tylko, że płakałeś.
Żal mi Judasza.
Bał się wrócić.
Nie uwierzył, że mu przebaczę.
Przyjdę do ciebie, gdy będziesz szukał mego grobu. Przyjdę do ciebie, gdy będzie wieczór i drzwi będą zamknięte, nie bój się!
Gdy nie będzie cię razem z uczniami, gdy nie będziesz wierzył, przyjdę do ciebie, abyś włożył rękę w moje przebite serce. Będę jadł z tobą przy ognisku chleb i rybę.
Będę z tobą na górze i stamtąd, na twoich oczach odejdę do Ojca.
Ale ty będziesz mi świadkiem w tym mieście, aż po krańce ziemi. Będziesz głosił wszystkim dobrą nowinę i nawróciwszy się będziesz w wierze utwierdzał twoich braci.
III
Panie zmartwychwstały, Nauczycielu kochany!
Ja wierzyłem, że Ty nie możesz być między umarłymi.
Nie straciłem nadziei, gdy szedłem z Tobą krzyżową drogą.
Nie straciłem wiary, gdy powiedziałeś: „Wykonało się” i odda-łeś ducha Ojcu.
Nie przestałem Cię kochać, gdy zapieczętowali Cię w grobie.
Wiedziałem, że pękną skały, że wstanie czyste słońce.
Nie będę sprawdzał Twych ran.
Czułem, że zostawisz otwarte serce, abym wierzył, że w nim zawsze mogę mieć bezpieczne schronienie.
Dziękuję Ci za Wielką Noc.
Gdybyś Ty nie zmartwychwstał, próżną byłaby moja wiara i próżnym byłoby moje przepowiadanie.
Ty jesteś Bogiem żywym.
TY JESTEŚ.
Dziękuję Ci za wschód słońca,
za radość Wielkanocy,
za wszystko poświęcone w Wielką Sobotę,
za to, że jeszcze raz jest wiosna,
że zaczynam znów od nowa, za to, że Jesteś.
Ks. Tymoteusz. Listy i rozważania.